czwartek 22 sierpień 2019

Fundacja staje na nogi

  • Posted on:  sobota, 22 styczeń 2011 22:08
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Dwie powodzie zniszczyły siedzibę Fundacji Wspólny Dom przy ul. Piastowskiej. Prezes Edward Śladowski nie zastanawiał się długo, zakasał rękawy i przy pomocy bezdomnych, a także darczyńców, wyremontował zalane pomieszczenia.
- Trzeba było wziąć się w garść, zacisnąć zęby i zorganizować materiały na remont - mówi Edward Śladowski, prezes fundacji. Pomoc nadeszła od wielu ludzi. Został napisany projekt do Polskiej Akcji Humanitarnej  na sprzęt. Fundacja Wspólny Dom otrzymała wówczas 25 tys. i za te pieniądze zakupiono podstawowy sprzęt. Od gubińskich firm otrzymała fotele, wersalki i sofę. W nowym wyposażeniu znalazło się również 10 komputerów i 4 laptopy. Ostatnio jeden z gubińskich sklepów ofiarował również elektryczny podgrzewacz do wody. Brakuje jeszcze kilku materiałów, by wykończyć wnętrza. - Potrzebujemy kleju do płytek i samych płytek, farby, by pomalować przedsionek, a także drzwi do poszczególnych pomieszczeń. W wyniku powodzi zostały tak uszkodzone, że nie nadawały się do dalszego użytku - mówi E. Śladowski.
Pomagają bezdomni
Fundacja od wielu lat pomaga najuboższym i dzieciom z rodzin patologicznych. Zimą, w ciągu dnia, przychodzą tam również ludzie z noclegowni. Pomagają, ulepszają, włączyli się aktywnie do remontu pomieszczeń zniszczonych przez powódź. Dla tych ludzi jest to schronienie przed zimnem. Cieszą się, że mogą pomóc. - Jestem bezdomnym od 7 lat. Miałem problemy, potem straciłem dach nad głową, nikt nie podał mi ręki. Złożyłem podanie na mieszkanie, ale gmina nimi nie dysponuje - opowiada Bogusław z Gubina, montując wieszak na kurtki przy wejściu. Piotr Płotecki przyjechał aż z Cybinki. - Tylko tutaj było miejsce. Bardzo chętnie przychodzę i pomagam. Mogę posiedzieć i porozmawiać z innymi, wypić coś ciepłego - mówi mężczyzna. - Rozwód, pobyt w zakładzie karnym, a potem eksmisja spowodowały, że trafiłem na ulicę. Zgłosiłem się do noclegowni by uciec przed zimnem i zamarznięciem. Jestem z Wolsztyna, ale nigdzie w okolicy nie było wolnych miejsc i dlatego trafiłem do Gubina. W ciągu dnia chętnie pomagam w fundacji. Zajmuję się malowaniem i wykończeniem - mówi Marian Hamrol. Mężczyźni nie chcą prosić o kawę czy herbatę. - Nie chcemy nic za darmo. Robiąc coś na rzecz fundacji, zapracowujemy sobie na to - mówią zgodnie. Mężczyźni potrafią wiele rzeczy. Zajmują się elektryką, naprawą różnych sprzętów, malują. Za drobną opłatą wykonają zlecone im prace.
Całodobowa noclegownia
Edward Śladowski ma w planie stworzenie całodobowej noclegowni. Chce wystąpić do Agencji Mienia Wojskowego o odstąpienie jednego z budynków po byłych koszarach wojskowych. - Miałoby to działać na troszkę innych zasadach niż noclegownia działająca obecnie przy ulicy Gdańskiej. Do tych ludzi trzeba umieć podejść. Nie można udostępniać im dachu nad głową wyłącznie na noc - mówi prezes Fundacji. Ma jasno określony cel - terapia pracą. - Kilka osób mogłoby pracować przy przecince lasów, jeśli uda się w tej kwestii dogadać z nadleśnictwem, postarałbym się załatwić by część ludzi znalazła jakieś zajęcie u państwa Poniatowskich i pana Iwanickiego - opowiada E. Śladowski. Mężczyźni z chęcią będą pracować za drobne wynagrodzenie. Chcemy zmienić stereotyp człowieka bezdomnego. To nie tylko ktoś brudny, zaniedbany, uciekający od pracy - dodaje na koniec.
Natalia Kujaczińska

Czytany 1196 razy

Wydanie gubińsko-krośnieńskie

Wydanie świebodzińsko-sulechowskie

Odwiedza nas 81 gości oraz 0 użytkowników.